2010-07-14 Profesor Witold Orłowski o perspektywach polskiej i światowej gospodarki – relacja ze Spotkania z Ekspertem w ramach Akademii WPP
Zaskoczenie – takie było pierwsze wrażenie uczestników Akademii WPP, którzy 28 czerwca przybyli do Centrum Konferencyjnego WPP na spotkanie z Ryszardem Petru, Głównym Ekonomistą i Dyrektorem BRE Banku S.A. ds. Strategii i Nadzoru Właścicielskiego, a zastali prof. dra hab. Witolda Orłowskiego. Z powodów zdrowotnych pan Petru zmuszony był odwołać swój przyjazd, zaś organizatorzy stanęli na wysokości zadania w poszukiwaniu godnego zastępcy i o rozczarowaniu uczestników nie mogło być mowy: przez prawie dwie godziny prof. Orłowski, wybitny ekonomista i doskonały prelegent, skupiał uwagę słuchaczy rozważaniami na temat perspektyw polskiej i światowej gospodarki.
- Zaryzykuję i powiem, czego możemy się spodziewać w ciągu najbliższych lat – mówił prof. Orłowski. – Otóż, możemy się spodziewać... kłopotów. Jeśli mówię o 5-10 latach kłopotów czy pełzającego kryzysu, to mam na myśli brak solidnego odbicia gospodarczego, ale przede wszystkim niepewność co do zmian w finansach czy nawet kierunku tych zmian. Problem Polski nie będzie polegał na nadmiernym wzmacnianiu czy osłabianiu złotego, tylko na tym, że nie wiemy, w którą stronę złoty pójdzie, nawet w perspektywie półrocza. Jedyna rzecz, której jestem pewny, to że w najbliższych latach będziemy mieć dużo niepewności generowanej głównie przez rynki finansowe, co przerzuca się na realną gospodarkę. Nie ma gorszej rzeczy niż niepewność. - Bez wątpienia od ponad stu lat nie było tak poważnego kryzysu w światowej gospodarce. Czy wskutek tego wiele się zmieni? Może się zmienić, zwłaszcza na rynku finansowym, tylko wcale nie jestem pewny, czy już się zmienia. Może trzeba kolejnych fal kryzysu. Myślę, że ten kryzys pozostawi po sobie duże zmiany, wpłynie np. na kierunki globalizacji, co jest o tyle dla nas ważne, że wiąże się z tzw. procesem przesuwania produkcji (przykład: polska fabryka Fiata); odwrotnie do trendów gospodarczych, które jeszcze ze dwa lata temu uważaliśmy za nieodwracalne. - Kryzys tak naprawdę to załamanie zaufania – wszystkich do wszystkich. Banków do firm, klientów do banków, firm do firm nawzajem, wszystkich do rządu, że będzie umiał sobie z tym poradzić, itd... Z tego punktu widzenia w Polsce rzeczywiście recesji uniknęliśmy. Ale to nie oznacza, że nie wpadliśmy wraz z resztą świata w kryzys, rozumiany jako załamanie zaufania. Jesteśmy jednak tymi szczęśliwcami, którzy się tak bardzo nie potłukli, bo są kraje, gdzie niebo zwaliło się na głowy.
Zdaniem prof. Orłowskiego to, że należymy do szczęśliwców, w jakiejś mierze zawdzięczamy temu, że przez pół wieku byliśmy odcięci od normalnego rozwoju i mamy teraz skumulowane rezerwy, które pozwalają nam rosnąć szybciej niż Zachodniej Europie; z naszej gospodarki daje się wycisnąć znacznie większą poprawę niż np. z gospodarki niemieckiej. - To znaczy, że jesteśmy taką gospodarką, która ma dużą szansę, by przez następną dekadę rozwijać się w tempie przynajmniej o 2-3 punkty procentowe szybszym niż Zachodnia Europa. Ale nasze tempo wzrostu będzie zależeć od tego, co tam będzie się działo, jesteśmy bowiem częścią światowej gospodarki Jeśli Europie uda się (co mało prawdopodobne) wejść na fazę przyzwoitego wzrostu 2-3 proc, to i u nas też wróciłby wzrost 6 proc. Jeśli tempo wzrostu krajów Europy Zachodniej będzie cały czas koło zera, to liczmy się z tym, że będziemy dreptać wokół naszych 2-3 proc. wzrostu. Reszta Europy może nam i tego zazdrościć, natomiast to nie jest taki wzrost, jak pamiętamy. Niestety, nie sądzę by w najbliższym czasie w Zachodniej Europie pojawiło się szybkie tempo wzrostu, myślę że będzie 0-1 procent. - Nie chcę aby Państwo wyciągali z tego wniosek pesymistyczny – mówił W. Orłowski - trzeba być realistą i wiedzieć, że otoczenie nie będzie dobre, że kryzysy się będą powtarzać, że do Polski pewnie nie wróci błyskawiczny wzrost gospodarczy, natomiast trzeba umieć spojrzeć na to również od strony pełnej do połowy szklanki. Rzeczywiście mamy szansę znieść tę sytuację lepiej od innych, mamy szansę na stabilny rozwój gospodarczy (chociaż nie szybki, a umiarkowany). Mamy szansę dać sobie radę z tymi wszystkimi kłopotami, które będą na świecie. To nie są idealne warunki dla rozwoju, ale jeszcze raz powiem: prawdopodobnie zdecydowana większość Europy może nam tylko zazdrościć. - Na świecie zauważono, że Polska oparła się kryzysowi. Mamy w związku z tym swoje „5 minut”, które moglibyśmy przekuć na godziny, ale to wymaga gruntownych zmian strukturalnych - otoczenia biznesu, jakości prawa, itd. Niestety, godzenie kalendarza politycznego z niezbędnymi reformami jest bardzo trudne. Nawet jeśli politycy wiedzą, że pewne rzeczy trzeba zrobić (np. podnieść wiek emerytalny), to podnoszą taki argument: jeśli powiemy, że trzeba to zrobić, przegramy wybory i na pewno tego nie zrobimy... W tej chwili mamy względnie sprzyjający kalendarz polityczny – jest duże prawdopodobieństwo, że w ciągu roku będziemy już po wszystkich wyborach. Wtedy - zakładając, że u władzy będzie rząd, który będzie chciał i mógł przeprowadzić reformy - powstanie szansa na przekucie tych naszych 5 minut w dłuższy czas. (...)
To oczywiście tylko kilka myśli wynotowanych z wystąpienia prof. Witolda Orłowskiego. Uwagami na temat sytuacji polskiej i światowej gospodarki dzielili się także przedstawiciele współorganizatorów seminarium – Rafał Kociszewski, Dyrektor Oddziału Korporacyjnego BRE BANK S.A. we Wrocławiu i Grzegorz Dzik, Prezes Zachodniej Izby Gospodarczej. Dodajmy, że uczestnicy Akademii WPP usłyszeli, że Ryszard Petru zapewnił, iż spotkanie z jego udziałem zostało tylko przełożone i na pewno będzie gościem kolejnego Spotkania z Ekspertem.
[Dolmedia] fot. O.Nikodem
|